• Wiktor Hałabiś

Ministerstwo braku rozwoju

Aktualizacja: 8 lis 2019

Na fali farta, niczym nieograniczonego fuksa, postanowiłem sforsować mur oddzielający mnie od rządzących.

Najmniej interesującym etapem pracy menagera projektu jest procedowanie wniosków formalnych. Dla chętnych przyswojenia sobie tej jakże fascynującej dziedziny, jest osobna kategoria “nadludzie” lub po prostu “poradnik inwestora”.

Trochę się nazbierało ostatnio różnych spraw i tak od kilku dni zwiedzam urzędy ganiając za papierkami. Jeden szczególnie zalazł mi za skórę. Zmotywowany poprzednimi sukcesami postanowiłem się z nim zmierzyć.

Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju, nadchodzę!

Na nic próby zwodzenia mnie, unikania, wchodzę frontowymi drzwiami.

Uzbrojony w deskę, bo zaparkować na ul.Wspólnej to rzecz niemożliwa, więc jakoś trzeba się doturlać gdy już się zaparkuje hen hen daleko.

No więc z deską w ręku sunę do portiera po wskazówki, obszedłem cały budynek, gdy w końcu znalazłem właściwą tego właściwego i przed recepcją wyłożyłem w czym rzecz. Po kilku telefonach dowiedziałem się że nic nie mogą mi powiedzieć a sprawa po 3 miesiącach jest już na wierzchu tych pilnych. W sumie to dobra wiadomość, czytaj znowu sukces.

Uradowany odturlałem się do auta.

Jak mógłbym podsumować zmagania z goliatem? Muszę zainwestować w lepszą deskę!

Czuć flow? Lekko się pisało, zasługa deski i książki – brzmi jakbym zabierał się z DIY.

Wiktor (29.05.2018)

#Architektura #ministerstowrozwoju #penny #skateboarding

0 wyświetlenia
BĄDŹMY W KONTAKCIE
  • White Facebook Icon
  • White Instagram Icon
  • Biały YouTube Ikona
  • Biały Pinterest Ikona
Subskrybuj