• Wiktor Hałabiś

Urbanizacja a przyroda

Pochmurny, deszczowy dzień przypomina że czas żegnać lato.

Nadchodząca jesień zachęca do lektury, do rozmyślań o sensie, w sensie architektonicznym.

Przy takich nastrojach zapowiada się seria wyczerpujących intelektualnie wpisów.

Zmieniłem nieco otoczenie, na mniej miejskie.

Odrazu w efektach mojej pracy zauważalna stała się otaczająca mnie przyroda.

Nie zdradzając nad czym obecnie pracuje, rozmyślam o miastach, tak w ogóle.

O tym dlaczego są tak pociągające.

Tęsknię za miastem.

Najbardziej za jego rzeką.

To na bulwarach odpoczywałem.

Tam pracowałem, szukałem inspiracji.

Gdy myślę o wspaniałych miastach zawsze jest tam rzeka: Sekwana w Paryżu, Tyber w Rzymie. Natomiast gdy myśle o wspaniałej rzece, nigdy tam niema miasta!

Stąd wniosek. Połączenie przyrody i urbanizacji jest niemożliwe. Nie gdy architektura ma górować nad przyrodą.

Dlatego widok na warszawską rzeką z perspektywy bulwarów, był dla mnie tak kojący.

Patrzyłem w kierunku dzikiego brzegu, z niemal nie przesłoniętym budynkami horyzontem.

Namiastka dzikiej przyrody pośrodku miasta.

Posłużę się bardziej przekonywującym przykładem.

Najpopularniejszym połączeniem przyrody i architektury, dom „Fallingwater” autorstwa Franka Lloyda Wrighta.

Wspaniały przykład architektury organicznej.

Której jakość zależy od skali przyrody jaka otacza budynek.

BĄDŹMY W KONTAKCIE
  • White Facebook Icon
  • White Instagram Icon
  • Biały YouTube Ikona
  • Biały Pinterest Ikona
Subskrybuj