• Wiktor Hałabiś

Być jak Hank Moody?

Aktualizacja: 8 lis 2019

Lubię czytać w pociągach, właściwie przez lata tylko tak czytałem.

W jedną taką, służbową podróż, zabrałem Szmirę C.Bukowskiego i Bóg nas nienawidzi H.Moodiego. Całą drogę do Wałbrzycha czytałem Charles’a, będąc mocno skrępowanym. Nawet teraz, po latach wyświetlają mi się w głowie opisy niektórych scen.

Ten wyjazd zapadł mi w pamięć. Nie z powodu zabytkowych placów i parków, którymi się tam zajmowałem. Nie z powodu spotkanie z Prezydentem, którym tak się stresowałem. Jak wiadomo opóźnienia w branży budowlanej zaczynają się już na etapie projektowania, a nawet podpisania umowy. I jak się z tego tłumaczyć, Prezydentowi?

Nijak, żadnych opóźnień nie był.

Nie pamiętam co mnie trapiło.


Za to doskonale pamiętam inną sytuację z tej wyprawy. W drodze powrotnej pierwszy raz jechałem kuszetką. O wygodach PKP nie będę się rozpisywał, w każdym razie oka nie zmrużyłem.

Na szczęście miałem drugą książkę. Oddałem się jej bez pamięci, dosłownie.

Powoli cały “oddział” poszedł spać. Sporadycznie, za potrzebą, korytarzyk przecinali zombie. Ja pochłonięty lekturą, stojąc w przedsionku wspólnego kibelka.

Późną nocą, z wygódki postanowiła skorzystać dziewczyna. Posłała zalotny uśmiech. Wracając zagadała “tu tu tu turkot”, niewiele zrozumiałem ogłuszony odgłosami pociągu. Wzięła moją książkę, spojrzała na okładkę i spytała “dobra?”. Nie bardzo, za cholerę nie pamiętam o czym była książka. A ona? Cóż, jej też nie pamiętam.


Nie chce być jak Moody, chce zapadać w pamięć.

Może dlatego zabytkowa architektura mnie wchłonęła :)


Wiktor (17.05.2018)

#bukowski #moody #PKP #Wałbrzych

1 wyświetlenia
BĄDŹMY W KONTAKCIE
  • White Facebook Icon
  • White Instagram Icon
  • Biały YouTube Ikona
  • Biały Pinterest Ikona
Subskrybuj